Dzisiejsza notka będzie nietypowa. Chciałem zamieścić relację z mojej wizyty na III odsłonie festiwalu "Strach się bać", organizowanej przez Dyskusyjny Klub Filmowy UG. Była to dla mnie odsłona wyjątkowa, gdyż miałem okazję obejrzeć film, który chciałem zobaczyć praktycznie od zawsze, mianowicie - "Wampira z Feratu". Ale zacznijmy od początku.
Trochę żałując (no dobra, nawet bardzo), że nie udało mi się załapać na organizowany wcześniej przez DKF festiwal "Najgorsze filmy świata" (w tym takie hity jak "Zabójcze ryjówki", "Glen czy Glenda", czy "Blob zabójca"), bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że niedługi czas później miały być wyświetlane czeskie horrory.
W czwartkowe popołudnie udałem się na UG, gdzie na wydziale filologii odnalazłem aulę, w której miał być seans. Za jedyne 10 zł dostałem karnet na dwa filmy i zająłem miejsce na sali.
Całość poprzedzała krótka prelekcja pani mgr Grażyny Świętochowskiej, która ciekawie opowiadała o kinie czechosłowackim. Potem ruszył projektor i na pierwszy ogień poszły...
